piątek, 20 sierpnia 2010

72... 48... 24... 0

Miło zacząć dzień od dobrego uczynku. Tak mało ich w moim życiu. To takie chwile, kiedy nagle odzywa się moja zapomniana strona... coś tam rzecze, pieprzy, ale zawsze dobrze poradzi, a pojawi się w najmniej oczekiwanej chwili. Tylko dlatego, by potem znów uderzyła mnie smutna rzeczywistość. Czas się kończy, zostało tylko kilka godzin. To smutne, gdy perspektywa czasu zostaje tak drastycznie zabita i skrócona do minimum. Już przedwczoraj z moich oczu popłynęły łzy. Nie pamiętam od jak długiego czasu płakałem szczerze, od serca. W sumie - to było urocze. W całym tym bałaganie myśli brakowało mi tak bardzo wczoraj tego miejsca. Miejsca, który jest idealnym odbiciem mojego smutku. A i tam widziałem swoje. Ambolatorium jest po prostu wspaniałe, a pełną nocą sprawia, że na pewno nie przejdziesz się po całym samotnie zaglądając do każdego zakamarka. To był ostatni spacer tam, zapewne na naprawdę długi okres czasu. Ona musi lecieć, wróci późno - na tyle, by cała smutna perspektywa dopiero mnie zaczęła zabijać. A to jest możliwe. Życie jest często mocno poryte. To ciekawe, że dopiero opatulony w kołdrze zaczynasz sobie uświadamiać to, jak bardzo jesteś samotnym człowiekiem. Co, jeśli masz do tego jeszcze dodatkowe powody? Nie pytajcie. Nie wiem, jak to przeżyję, ale postaram się to przyjąć godnie. Postawiłem na szalę tylko moje pierwsze, szczere uczucie - to nic takiego. I tak się o Nią upomnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz